Złoty jubileusz Druha Andrzeja Boguckiego w Sokolstwie Polskim!

Złoty jubileusz Druha Andrzeja Boguckiego w Sokolstwie Polskim!

9 maja 2026 roku w restauracji Ogniem i Mieczem w Bydgoszczy odbyła się uroczystość z okazji Złotego jubileuszu 50-lecia działalności druha Andrzeja Boguckiego w Sokolstwie Polskim (1976–2026). Jubileusz zorganizowało Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” II Bydgoszcz – Fordon im. gen. Józefa Hallera.

Druh Andrzej Bogucki (z prawej) i druh Bogdan Filipski

Podczas spotkania druh Jerzy Boniecki przypomniał bogatą biografię działalności społecznej jubilata, w tym jego zaangażowanie w ruch sokoli już w czasach konspiracji. Z kolei druh Paweł Bogdan Gąsiorowski przedstawił imponujący dorobek pisarski prezesa honorowego Związku Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Polsce, omawiając najważniejsze książki i artykuły z jego historycznej działalności, ze szczególnym uwzględnieniem publikacji poświęconych Sokolstwu w Polsce i na świecie. Druh Paweł Gąsiorowski w niezwykle ciepłych słowach omówił też bogatą, wieloletnią działalność kronikarską i archiwistyczną jubilata druha Andrzeja, doceniając jego trud włożony w ocalenie od zapomnienia naszej wspólnej historii.

Zgromadzeni goście chętnie dzielili się wspomnieniami o zaszczytnej i pełnej honorowej oddania służbie jubilata. Kulminacyjnym punktem wydarzenia było wręczenie zaszczytnego Ryngrafu Sokolego, którego dokonał druh Bogdan Filipski. Podczas uroczystego jubileuszu 50-lecia w „Sokole”, córka jubilata Anna Stelmach podkreśliła w swoim przemówieniu, że tylko najbliższa rodzina tak naprawdę wie, jak ogromny trud i serce jej ojciec włożył w tę półwieczną, bezinteresowną działalność społeczną non profit.

Druhna Hanna Rogowska wspominała trudną i ogromną pracę społeczną w zarządzaniu Związkiem Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Polsce, kiedy to była wspólnie z jubilatem sekretarzem generalnym ZTG „Sokół” w Polsce. Wspomniała też organizację zlotów sokolstwa, które zawsze są oceną działalności i sprawności organizacyjnej całego Sokolstwa Polskiego. Druh Tomasz Stelmach wykonał dokumentację zdjęciową z jubileuszu.

Druh Andrzej Bogucki jest honorowym prezesem Związku Towarzystw Gimnastycznych „Sokół” w Polsce, na Litwie i w Austrii oraz wybranych gniazd sokolich w kraju. Po uroczystym wręczeniu ryngrafu, jubilatowi złożono gratulacje i wręczono bukiet kwiatów. Następnie zaproszono go do stołu na tradycyjny polski posiłek, a całe spotkanie uświetniono toastem wzniesionym najlepszym winem reńskim. Pół wieku pracy honorowej i społecznej dla Sokolstwa Polskiego to czas pełen wyzwań i pięknych chwil. Dziękuję za uroczyste podziękowania i wyjątkowy Ryngraf wręczony przez Sokołów. Wasza pamięć i uznanie są dla mnie najlepszą nagrodą podziękował przybyłym druh Andrzej Bogucki.

Treść zapisu brzmi: Druh Andrzej Bogucki 1976 – 2026. Dziękujemy za 50 Lat Honorowej Służby Sokolstwu Polskiemu Sokoli TG „Sokół” II Bydgoszcz – Fordon im. gen. Józefa Hallera CZOŁEM!

Druh Andrzej Bogucki opublikował w mediach społecznościowych wspomnienie o swoim mieście rodzinnym, w który wyraźnie zapisał o jego bliskiej sercu organizacji sokolej, które załączam poniżej.

Druhna Hanna Rogowska

Bydgoszcz moje miejsce na ziemi

Bydgoszcz to moje miasto utkane z wody, zieleni i pamięci, gdzie Brda cicho nuci pieśń o minionych pokoleniach, a secesyjne kamienice czule strzegą sekretów moich przodków. To mój intymny zakątek świata, w którym historia splata się z codziennością, a serce bije w rytmie leniwie płynących rzecznych fal. Moje miasto ma duszę z wody i mgły. Kiedy spaceruję brzegami Brdy, czuję, że każdy podmuch wiatru niesie ze sobą szept tych, którzy byli tu przede mną. To tutaj, wśród czerwonej cegły dawnych spichrzy i dumnych, secesyjnych kamienic, bije serce mojej historii.

Bydgoszcz to nie tylko adres, to rzeźbiarz moich najpiękniejszych wspomnień i bezpieczna przystań, do której zawsze pragnę wracać. Moje kochane miejsce na Ziemi. W cieniu potężnych murów bydgoskiej katedry, tam gdzie czas zwalnia swój bieg, wysoko nad ziemią tańczy na wietrze nasza flaga. To nie tylko materiał szarpany powiewami znad Brdy, to żywy symbol mojej polskiej Bydgoszczy. Kiedy patrzę na jej barwy, widzę niezłomność moich przodków, którzy przekazali mi miłość do tej ziemi. To tutaj wiara splata się z historią, a duma z bycia stąd unosi się ku niebu wraz z biciem katedralnych dzwonów. Kiedy miejski zgiełk staje się zbyt głośny, moje kroki naturalnie kierują się ku farnym murom. Wchodzę do chłodu bydgoskiej katedry, zdejmując z ramion ciężar codzienności. Tam, w blasku tlących się świec, spoglądam w oczy Matki Bożej Pięknej Miłości, tej samej, do której z nadzieją i wiarą zwracali się moi przodkowie. Szeptam te same słowa, które oni szeptali przed wiekami. Mater Dei, memento mei; Matko Boża, pamiętaj o mnie. W tej jednej chwili czuję, że łańcuch pokoleń nie został przerwany, a ja jestem dokładnie tam, gdzie moje miejsce.

Druh Andrzej Bogucki w otoczeniu zaproszonych gości

Moje miasto nie leży nad morzem, ale przepływa przez nie rzeka, która niesie ze sobą echa dawnych dni. W zakątku Bydgoszczy, przy chrzcielnicy kościoła Świętej Trójcy, bije źródło mojej tożsamości. To nie tylko chłodny kamień i rzeźbione detale. To miejsce, gdzie przed laty, otoczony szeptem modlitwy najbliższych, zostałem włączony w tajemnicę wiary. Tamto dotknięcie wody do dziś rezonuje w moim życiu jako ciche przypomnienie, kim jestem.

Mieszkałem w nim po kawałku, zostawiając cząstkę siebie na kolejnych zakrętach ulic. Ulica ks. Jana Długosza. Tam uczyłem się pierwszych zachwytów. Ciche podwórka i stare kamienice pamiętają kroki, które stawiałem z dziecięcą ufnością. Armii Czerwonej, dziś Marszałka Focha. Śródmiejski gwar, stukot kół tramwajów i czas, kiedy wydawało się, że świat ma nieskończenie wiele dróg. Zmieniła się nazwa, zostały wspomnienia. Ulica Janusza Korczaka. Cichy azyl, skrawek codzienności, gdzie popołudnia pachniały spokojem i domem. Ulica 24 a potem 20 Stycznia. Kolejny przystanek na mapie, w którym czas mierzyło się rytmem zmieniających się pór roku i ludzkich twarzy .Osiedle Tatrzańskie. Na koniec trafiłem tam, gdzie w nazwach ulic i w pamięci ludzi trwa wielka miłość do szczytów. Na osiedlu Tatrzańskim, gdzie pamięta się o Ludziach Gór, wiatr od Brdy mieszał się z tęsknotą za błękitem nieba i twardą skałą. Każdy adres to inny odcień mnie samego.

Druh Andrzej Bogucki

Bydgoszcz nie jest tylko miastem z cegły i asfaltu. Jest opowieścią, w której każdy dom ma swój puls, a każda zmiana miejsca była tylko krokiem w tę samą stronę, ku własnemu wnętrzu. Ego Bydgostiensis, hic domus mea in aetunitatem respicit (Ja, Bydgostiensis – stąd mój dom ma widok na wieczność). Mieszkając na Tatrzańskim, w naszych „Bogucicach”, mam wrażenie, że dotykam chmur i historii jednocześnie. Wystarczy krótki spacer, by stanąć na wzgórzach legendarnego Wyszogrodu i spojrzeć na dół, gdzie Brda czule i ostatecznie wpada w ramiona Wisły.

To tutaj żyli moi przodkowie, a ziemia ta do dziś pachnie wodą, wiatrem i pamięcią pokoleń. Z mojego fyrtla na Tatrzańskim do dzikich brzegów Wisły jest tylko kilka kroków. Kocham ten moment, gdy stojąc na Wyszogrodzie, patrzę na Brdyujście, miejsce, gdzie dwie rzeki łączą swoje losy, tak jak w moich żyłach połączyły się losy dawnych bydgoszczan. Wychowany w cieniu sokolich skrzydeł moich przodków, oddałem Towarzystwu całe swoje serce. To nasz dumny ptak uniósł mnie nad codzienność i zaszczepił we mnie miłość do pracy społecznej. Przez te wszystkie lata, służąc w gniazdach „Sokoła”, zrozumiałem, że hartowanie ducha i praca dla wspólnoty to najpiękniejszy lot, jaki człowiek może w życiu odbyć.

Przemierzyłem dalekie kraje i podziwiałem cuda świata, lecz moje serce bije prawdziwym rytmem tylko tutaj. Moja kochana Bydgoszcz to bezpieczna przystań, gdzie szum Brdy i znajome ulice zawsze witają mnie z czułością. Pośród wszystkich dróg ziemi, to właśnie tutaj, w moim rodzinnym mieście, odnajduję najgłębszy spokój i dom. To nie jest po prostu kropka na mapie. To mój dom, mój azyl, moje miejsce na ziemi.

Andrzej Bogucki de Bydgostia
Bydgoszcz, 3.08.2026 r.

Zostaw komentarz

komentarzy